|
Ostatnie 20 wpisów...
|
Blog roku - upupianie internetu na przykładzie
Wpis z dnia: 2010-01-11, z godziny: 06:07
Popełniłem niedawno felieton, w którym zwiastuję, że w 2010 roku nasilą się wysiłki establishmentu w zwalczaniu internetu, internautów oraz ich wolności. Jak to zrobić? Nie da się go tak po prostu zdelegalizować lub poddać totalnej kontroli. Trzeba go więc, zgodnie ze starą gombrowiczowską maksymą, upupić, czyli wpędzić w śmieszność i niedojrzałość. Dopiero tam "poważni" redaktorzy prasy oraz telewizji głównego nurtu będą mogli opowiadać o nim w tonie na poły anegdotycznym, na poły zadziwionym.
Felieton pójdzie w druku za tydzień-dwa, ale już dziś przykład modelowy: konkurs na blog roku. Dokonajmy krótkiej derridowskiej dekonstrukcji konkursu, aby na tym przykładzie pokazać, jak medialny establishment - rzekomo wyróżniając i nagradzając - tak naprawdę stara się upupić internet. 1. Organizator Organizatorem jest Onet.pl, platforma, która hostuje liczne blogi. Nie są one wyłączone z konkursu, zaś regulamin nie zawiera właściwie żadnych ograniczeń co do platformy. Założę się o flaszkę, że zwycięzcą nie zostanie żaden blog prowadzony na konkurencyjnej platformie, np. Wirtualnej Polski, Gazety.pl albo Google'a. Ktoś wchodzi w zakład? 2. Patroni medialni Patronami medialnymi są liczne czasopisma, np. Dziennik, Newsweek, Bluszcz, Marketing & more. Blogi otwarcie rywalizują z komercyjnymi treściami dostarczanymi przez gazety, zaś "Dziennik" to bodaj jedyna polska gazeta z otwartą przyłbicą wojująca z internetem i internautami. Niech pamiętna egzekucja Krasowskiego i Michalskiego po próbie publicznego linczu na Katarynie nikogo nie zmyli - niedawno na łamach gazety podjęto kolejną desperacką próbę skompromitowania internetu jako medium informując o "straszliwych" zagrożeniach prywatności w internecie, bo na przykład na Naszej-Klasie można - olaboga! - znaleźć daty urodzenia (których serwis wymaga obowiązkowo). Na złość Dziennikowi podaję link do Gazeta.pl. 3. Procedura wyboru Sprowadza się do tego, że nominować może się każdy, potem jest głosowanie SMS-ami, a na koniec wybiera jury. Znam ludzi, którzy mają w garści bramki SMS-owe do obsługi masowych wysyłek, które potrafią na dobę wysłać milion SMS-ów. Myślicie, drodzy Czytelnicy, że warto się zabawić jak 4chan z Time? Hmmm... a może SMS-y będą z kategorii premium, za 1.22 z VAT? Rzeczywiście, jest taki punkt w regulaminie! No to chyba nie mamy wyborów na najpopularniejszy blog roku tylko na najbardziej zdesperowanego posiadacza bramki SMS-owej, zaś dla Onet.pl to nie żaden konkurs, tylko przedsięwzięcie biznesowe do zarabiania na SMS-ach... 4. Nagrody Wycieczka za 15 tys to nagroda główna, ale pozostałe nagrody to laptopy. Żenada. Podejrzenie, że bloger (tematyczny) roku pożąda laptopa to albo dowód kompletnego zidiocenia organizatorów, albo ich wyjątkowego cynizmu. Każda osoba, która ma szansę na wygranie głosowania, już dawno ma laptopa, więc pierwsze co zrobi z wygraną, to spuści ją niedrogo na Allegro. Może lepiej byłoby dać od razu kasę? Aaa... banknotów nie da się obrandować logo sponsora, no tak... 5. Regulamin Polecam jego lekturę. Dowiemy się z niego m.in., że zwycięzca będzie musiał reklamować Onet przez rok na swoich stronach. W przypadku rzeczywiście popularnych blogów oznacza to, że będą one dotowały portal, bo zamieszczenie rocznej reklamy na nich jest dużo droższe niż wartość laptopa, który oferowany jest jako nagroda. 6. I na koniec prawdziwy hit: jury konkursu. Znajdziemy tam jedną, słownie jedną osobę, która zajmuje się blogowaniem albo przynajmniej się zna na tym. Mamy zdecydowaną dominację dziennikarzy i publicystów mediów tradycyjnych. Mamy nastoletnią celebrytkę z telewizora. Mamy wykładowców szkół wyższych i pisarzy tzw. głównego nurtu. Na jakiej, na Boga, podstawie ci ludzie chcą oceniać blogi? Kim są, by to robić? I ile wart jest ich werdykt dla przeciętnego internauty, który właśnie wyłączył telewizor, odłożył gazetę, bo był znudzony treściami tam serwowanymi? Spodziewam się, że wybór będzie kompromitacją jury i konkursu. Wygra coś miałkiego, schlebiającego niskim gustom i podobnego do mediów mainstream'owych. Kompetentne i "krwiste" blogi, jakich w polskim internecie jest trochę, nie mają szans. I - co więcej - sądzę, że w gruncie rzeczy będzie ona wszystkim na rękę, bo celem nie jest popularyzacja blogowania, a jego upupienie, czyli sprowadzenie do przedszkola. Komentarze:
Redakcja Computerworld nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
| |||||||||||||||||||||||||||||||||
| Korzystanie z serwisu Bywalec Computerworld jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na następujące warunki obsługi. Regulamin korzystania z serwisu. Serwis realizuje wytyczne ASME oraz uzupełnienia IDG dotyczące zasad publikacji w mediach elektronicznych. | ||
|
© copyright 2010 IDG Poland SA 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel. (+48 22) 321 78 00 fax (+48 22) 321 78 88 |
|