|
Ostatnie 20 wpisów...
|
Spekulując
Wpis z dnia: 2009-11-17, z godziny: 08:28
Opublikowałem w tym tygodniu felieton "Jak dr Strangelove bolszewika pogonił", na temat zaangażowania Johna von Neumanna w walkę z komunizmem i jego ostatecznego (choć przewrotnego) zwycięstwa nad tą ideologią.
Odezwał się Kuba Tatarkiewicz z komentarzem, pisząc że: Panie Kubo, Jako "honorowy Żyd" (na własne życzenie): www.computerworld.pl powinien Pan wiedzieć, że von Neumann, jeśli w ogóle był prześladowany, to nie jako burżuj, tylko jako Żyd. Zaś dr. Strangelove, to nie von Neumann, tylko zapewne Teller lub ktoś inny, por. np. www.krusch.com www.lewrockwell.com Pozdrowienia, o przepraszam: Szalom, czyli Pokój... Napisałem pierwszy komentarz, nie wiem czemu wycięło go, a potem napisałem napisałem drugi: W każdym razie, Panie Kubo, trochę mniej protekcjonalnego tonu, co powinienem a czego nie powinienem. Jeśli nie ma Pan łączności z tamtym światem i nie może Pan zapytać bezpośrednio von Neumanna i Kubricka. Na von Neumanna jako pierwowzór doktora Strangelove wskazują liczne źródła; polecam internet. Zaś co do źródeł dyskryminacji, to trudno przypuszczać, żeby Bela Kun, urodzony jako Bela Kohn, syn zmadziaryzowanego Żyda, dyskryminował kogoś na za żydowskie pochodzenie... Na co znowu Kuba Tatarkiewicz: Panie Kubo, Nie odrobił Pan pracy domowej: napisał o prześladowaniach burżuazji na Węgrzech oraz w Niemczech. Tymczasem to Żydzi byli prześladowani na Węgrzech po powstaniu Béli Kuna. Bezpośrednio do opuszczenia Węgier skłonił JvN prawdopodobnie tzw. numerus clausus, por. np. www.gap-system.org Prześladowania burżujów w Republice Weimarskiej jakoś JvN nie przeszkadzały pracować tam i mieć posady aż do czasów niejakiego Adolfa H. - zresztą także podejrzewanego o pochodzenie żydowskie, a więc wg Pańskiej teorii nie mogącego ich prześladować. Odnośniki do rozważań, kto był pierwowzorem dr. Strangelove'a podałem w moim komentarzu - wynika z nich jasno, że jest to hybryda, ale z pewnością nie był nim JvN. Ton Pańskiego felietonu spowodował mój ton - kto sieje deszcz, ten zbiera burzę... Uznałem, że warto tę polemikę pociągnąć, ale nie pod felietonem - stąd przeniesienie do blogu. Zacznę może od tzw. disclaimera. Wszelkie dywagacje o tym, jakie były motywy von Neumanna gdy angażował się w działalnośc polityczną na rzecz zbudowania nowych rodzajów broni, mają jedną zasadniczą słabość: są spekulacjami. John von Neumann nie żyje od 1957 roku i nie da się go zapytać bezpośrednio. Zacznijmy więc od faktów. Jak podają źródła, rodzina von Neumannów należała do względnie zamożnego mieszczaństwa i mieszkała w Budapeszcie. Można się domyślać, że należeli do powszechnej w owym czasie w Środkowej Europie żydowskiej klasy średniej: kamieniczników, kupców, bankierów, przedsiębiorców, rzemieślników. Wiele wskazuje, że Neumannowie (jeszcze bez 'von') zaliczali się do raczej zasymilowanych Żydów: syna posłali do luterańskiego, niemieckojęzycznego gimnazjum, zaś ojciec Max (Miksa) otrzymał wyróżnienie za służbę CK Monarchii (wg. niektórych źródeł wyróżnieniem tym był tytuł szlachecki, który pozwalał Janosowi vel Johnowi dodawać 'von' lub 'de' do nazwiska). Komunistyczna dyktatura Beli Kuna, urodzonego jako Bela Kohn, która trwała przez kilka miesięcy roku 1919, była istotnym wydarzeniem w życiu rodziny von Neumannów. Rodzina w znacznej mierze "przeczekała" ten okres - różne źródła podają Wiedeń i Wenecję. Jak piszą Hermann i Goldstine: The Bela Kun communist uprising in Hungary in 1919 found von Neumann fleeing to a place they owned in Venice. There was apparently little that his father feared for the safety of his family in the hands of communists. This experience had a great impact on von Neumann, who developed out of this a strong dislike, or even hatred, for all the communism stood for. Norman Macrae pisze: Bela Kun was nonpracticing Hungarian Jew, who had been a prisoner of war in Russia (...) Groups of thugs known as the Lenin boys gathered (...) to attack rich bankers. The Neumann family was rich enough to depart with some promptness by night train (...) to Adriatic. Nasz bohater został więc ofiarą dyskryminacji na tle klasowym na długo przedtem, zanim stał się ofiarą dyskryminacji na tle swojego żydowskiego pochodzenia. Jak wielu wybitnych ludzi swojej epoki, którzy mieli okazję zetknąć się z bolszewikami osobiście (np. Orwell czy Ossendowski), nie miał złudzeń co do komunizmu i jego skutków. Rzeczywiście, po dyskryminacji na tle klasowym przyszedł numerus clausulus, który obowiązywał wówczas w rządzonym przez Horthy'ego Budapeszcie. To m.in. z jego powodu Neumann zdecydował się studiować w Berlinie zamiast w Budapeszcie (drugim powodem była niechęć jego ojca, bankiera, by jego genialny syn studiował tak niepraktyczną dziedzinę jak matematyka). Klimat Berlina lat 20-tych znany jest nam dość dobrze - mieszczańska Republika Weimarska na pewno nie była państwem stabilnym politycznie, ale nie miała ani programowego rysu antysemickiego, ani antyburżuazyjnego. Jak pisze Alan Levenson w recenzji dwóch książek pod znamiennym tytułem "The Renaissance of Jewish Culture in Weimar Germany": how successfully German Jews took advantage of Weimar's promise and serve as worthy bookends to the historiographical question: what was the German-Jewish contribution to German culture - and did that contribution also extend into the realm of Judaic life? Nic dziwnego, że nasz bohater w roku 1927, tj. w wieku lat 24 (!!!) otrzymał funkcję privatdozent w Berlinie, a później w Hamburgu. Na Węgrzech nie szło mu gorzej, otrzymał doktorat na uniwersytecie Pázmány Péter w Berlinie w wieku lat 22 (!!!!!). Tak oto wyglądała dyskryminacja Żydów w Republice Weimarskiej oraz w Węgrzech Horthy'ego. Teza Kuby Tatarkiewicza o von Neumannie jako ofierze dyskryminacji na tle rasowym nie wytrzymuje konfrontacji z tymi faktami, a przynajmniej w aspekcie jego kariery w Niemczech i na Węgrzech. Ale von Neumann, powtórzmy, człowiek o wybitnym intelekcie, nie mógł jednak nie widzieć nasilającego się fermentu antysemickiego w Niemczech, który w 1933 osiągnął masę krytyczną w chwili dojścia Hitlera do władzy i zaowocował później ustawami norymberskimi i Holocaustem. Jednak von Neumann od początku lat 30-tych (a nie - jak pisze Kuba Tatarkiewicz - od momentu dojścia Hitlera do władzy) mieszkał w USA, gdzie jak trzydziestolatek został powołany do Institute of Advanced Study na Princeton University. Niejako na marginesie zastanówmy się, czy którakolwiek z polskich uczelni byłaby w stanie dać coś na kształt profesury dwudziestoparolatkowi, a nieomal nieograniczone środki na badania trzydziestolatkowi. Pytanie jest retoryczne oczywiście... Dodajmy jeszcze słowo na temat tego, co było politycznym zajęciem von Neumanna po wojnie, czyli walce ze Związkiem Sowieckim. Reżim sowiecki, przypomnijmy, nie był programowo antysemicki, zaś w jego władzach byli liczni Żydzi, m.in. Trocki czy Zinowiew. Sowieci nie wahali się jednak wykorzystywać ludowego, rosyjskiego antysemityzmu w walce z wrogrami politycznymi np. w sprawie moskiewskich lekarzy ani zawierać strategicznych sojuszy politycznych z opętańczo antysemicką III Rzeszą. I znowu, teza Kuby Tatarkiewicza, jakoby to dyskryminacja na tle rasowym była motorem działań von Neumanna przeciwko Związkowi Sowieckiemu, nie wytrzymuje konfrontacji z faktami - oficjalnie Związek Sowiecki był przecież oswobodzicielem narodów, zaś Stalin oficjalnie potępiał przejway antysemityzmu. Mógłby rzucać światło na jego determinację przeciwko III Rzeszy, gdyby nie to, że... von Neumann nie angażował się politycznie przeciwko Hitlerowi nawet w części tak mocno, jak przeciwko Stalinowi. I jeszcze dwa słowa tytułem komentarza. Zgłębianie życiorysu jednego z ojców-założycieli informatyki jest pasjonującym zajęciem; dopatrywanie się takich czy innych motywów - spekulacją. Opartą na źródłach, ale spekulacją i w gruncie rzeczy teza, że von Neumannem kierowała zadawniona zadra rasowa jest tylko nieco słabiej uzasadniona niż teza o zadrze klasowej - bo samego von Neumanna zapytać nie możemy. Aktywność Kuby Tatarkewicza w tym sensie cieszy; natomiast o, co smuci, to przedstawianie własnych spekulacji i intepretacji jako niewątpliwych faktów oraz mentorski, paternalistyczny ton w formułowaniu tez nieznajdujących jednoznacznego poparcia w źródłach. Komentarze:
Redakcja Computerworld nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
| |||||||||
| Korzystanie z serwisu Bywalec Computerworld jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na następujące warunki obsługi. Regulamin korzystania z serwisu. Serwis realizuje wytyczne ASME oraz uzupełnienia IDG dotyczące zasad publikacji w mediach elektronicznych. | ||
|
© copyright 2010 IDG Poland SA 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel. (+48 22) 321 78 00 fax (+48 22) 321 78 88 |
|