|
Ostatnie 20 wpisów...
|
Wybory.pl, czy znowu czeka nas blamaż?
Wpis z dnia: 2009-05-04, z godziny: 07:36
Państwowa Komisja Wyborcza oraz Krajowe Biuro Wyborcze są chyba rekordzistami w blamażach informatycznych i organizacyjnych. Nie ma chyba drugiej instytucji publicznej, która dosłownie za każdym razem kompromituje się na oczach całej Polski. Znaczna część tych blamaży związana jest z obsługą informatyczną platformy wyborczej.
- W wyborach samorządowych 2002 roku nie zadziałał system zbierania danych, w wyniku czego ogłoszenie wyników wyborów przedłużyło się i o kilka dni; mimo to Prokom - główny wykonawca - otrzymał cała umówioną kwotę. Firma Pixel z Łodzi wzięła całą winę na siebie, zrezygnowała z wynagrodzenia, po czym... udziały w niej objął (pośrednio, jeśli dobrze pamiętam) Prokom. - W wyborach w 2006 roku serwis internetowy PKW działał tak, że nie działał. Zaskoczeni przedstawiciele PKW i konsorcjum firm ATM i Eo Networks informowali, że był za duży ruch, a sędzia Rymarz wręcz sugerował śledztwo w tej sprawie. Nieomal poczuliśmy się winni zorganizowania ataku DDoS w noc wyborczą... - Do kolejnej kompromitacji PKW doszło w roku 2007, ale tym razem miałą ona charakter nieinformatyczny. W jednej z komisji zabrakło kart do głosowania i ogłoszenie wyników przedłużyło się o parę godzin. Wyśmiewała to prasa, wyśmiewałem i ja. Spacerując po stronach PKW i KBW widzę ślady po zamówieniach publicznych na jakieś wybrane elementy infrastruktury i aplikacji. Co na przykład robi w BIP-ie zamówienie na serwery kasetowe? Co robi zamówienie na firewalle sprzętowe? Skoro Computerworld pisze, że KBW zapewnia "infrastrukturę techniczną" to czy to znaczy, że PKW posiada własną serwerownię? Aż mi się w to nie chce wierzyć - inwestować we własną infrastrukturę, żeby ją wykorzystać średnio raz na rok czy dwa lata? Rozumiem oczywiście, że instytucja pt. wybory to nie tylko samo głosowanie i zbieranie wyników, ale obciążenie przy rejestracji kandydatów i organizacji komisji wydaje mi się śladowe w porównaniu z tym, które generują internauci chcący sprawdzić wyniki. Widzimy firmę Pixel Technology - skoro przyznała się do błędu w 2002 roku (w co zresztą nikt nie wierzył...), to czemu kupujemy u niej ponownie system wyborczy? Dlaczego cena systemu z każdymi wyborami gwałtownie spada - skoro kiedyś płaciliśmy (jako podatnicy) za takie systemy kilkadziesiąt milionów złotych, a i to było za mało, żeby zrobić porządne testy wydajnościowe, a dzisiaj płacimy ułamek tej kwoty (449 997,- zł brutto), to czy platforma zadziała? Jeśli zadziała, to czy przypadkiem nie należałoby wrócić do tamtych przetargów i zastanowić się, dlaczego za poprzednie platformy wyborcze płaciliśmy kilkadziesiąt razy więcej (!!!)? Wszystkie te pytania sprawiają, że nic nie rozumiem. A skoro nic nie rozumiem, to - niestety - przewiduję kolejny blamaż. I jedyne, co mnie zastanawia, to jak to możliwe, że ci sami ludzie, którzy skompromitowali się już kilkukrotnie w przypadku poprzednich wyborów nadal kierują instytucjami, które mają zapewniać przejrzystość i sprawność najważniejszej z najważniejszych instytucji demokracji. Komentarze:
Redakcja Computerworld nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Korzystanie z serwisu Bywalec Computerworld jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na następujące warunki obsługi. Regulamin korzystania z serwisu. Serwis realizuje wytyczne ASME oraz uzupełnienia IDG dotyczące zasad publikacji w mediach elektronicznych. | ||
|
© copyright 2010 IDG Poland SA 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel. (+48 22) 321 78 00 fax (+48 22) 321 78 88 |
|