1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
styczeń luty [marzec]
kwiecień maj czerwiec
lipiec sierpień
wrzesień październik
listopad grudzień
IKEA, czyli jak wkurzyć klienta
Wpis z dnia: 2009-04-25, z godziny: 18:15
Unikam jak ognia centrów handlowych, ale czasami zwyczajnie muszę się tam udać. Dziś nogi zaniosły mnie do IKEI i zrozumiałem, że nic bardziej mnie nie irytuje niż ta właśnie sieć handlowa.

1. Wkurza mnie kult brzydoty. Rzeczy u Szwedów są po prostu nieciekawe - szare, kanciaste, w nieciekawych kolorach. Słynne "skandynawskie wzornictwo", to dla mnie po prostu badziewie. Funkcjonalność to ważny element, ale jednak meble i przybory domowe mają przede wszystkim wyglądać. Rzeczy z IKEI są zwyczajnie zgrzebne i brzydkie.

2. IKEA przerzuca dużą część kosztów na klienta. Przede wszystkim koszty transportu, montażu i wykończenia. Rzekomo dzięki temu może swoje towary sprzedawać taniej, tylko... nie zauważyłem, aby tak było. Rzeczy kosztują tyle samo albo są wręcz droższe niż gdzie indziej. Ponieważ są brzydkie, to ich nie kupuję, ale zastanwia mnie jak to możliwe, że nie dość że są brzydkie, to jeszcze nie tańsze.

3. IKEA zawsze przeczołga klienta przez cały sklep. Jeśli przyszedłem tylko po szklanki, muszę przejść obok wszystkich kuchni, łóżek, pokojów dziecinnych, stołów, krzeseł, chochli, żyrandoli i Bóg wie czego jeszcze. NIE CHCĘ TEGO OGLĄDAĆ! Sklep to nie muzeum, nie przyszedłem tu na zwiedzanie, ale na zakupy. Oczekuję, że jak po sznurku poprowadzi się mnie do szklanek, a nie że będę musiał ich szukać - bo a nuż coś kupię po drodze.

4. Irytuje mnie szwedzki nacjonalizm panujący w IKEI. Każdy banner reklamowy jest politycznie poprawny: występują na nim kobiety na równi z mężczyznami, buzie dzieci białe, czarne i żółte. Małżeństwa urządzające dom - także homoseksualne. Ale niechby tylko ktoś spróbował nazwać towar inaczej niż po szwedzku, albo wprowadzić do sklepiku przy wyjściu towary z Japonii, Rosji albo Turcji. Istnieje oczywiście cienka granica pomiędzy promocją kultury kraju macierzystego a nacjonalizmem, ale IKEA - w mojej ocenie - tę granicę przekracza.

5. Oferując w swoim nieprzyjaznym dla odwiedzających sklepie badziewne i do tego niespecjalnie tanie, IKEA próbuje mnie przekonać do jakichś wyższych idei, które - jak sądzę - mają mi zrekompensować brak zwyczajnej, konsumenckiej satysfakcji. Pisze mi na przykład, jak starannie testuje swoje produkty, jak to dba o środowisko (jako usprawiedliwienie braku normalnych opakowań i jednorazowych toreb) i jak inspiruje się przyrodą przy projektowaniu. Rozumiem, że w wyniku przejścia przez cały sklep oraz prania mózgu na koniec mam poczuć się miło, ale - niestety - czuję, że ktoś robi ze mnie idiotę.

Niedawno napisałem, jak to nie bierze mnie iSzaleństwo. Otóż myślę, że główny powód, dla którego nie "kręci" mnie Apple (czyli usprawiedliwianie zawyżonej marży jakimiś wizerunkowymi trikami, bez realnej korzyści), to ten sam powód, dla którego nie kręci mnie IKEA. I u Apple widzimy zupełnie przeciętne produkty za wygórowaną cenę, "przeczołgiwanie" klienta oraz substytucję realnej korzyści poprzez poczucie bycia "lepsiejszym". Nawet nacjonalizm mamy, tylko że jest to nacjonalizm brandu, a nie kraju. Jest jedna zasadnicza różnica: produkty od Jobsa są ładne albo bardzo ładne, produkty z IKEI - zasadniczo szpetne.

A na koniec coś pozytywnego o IKEI: dają dobrą kawę. W informatyce natomiast najlepszą kawę serwował dotąd Sun. Czy będzie ją również serwował Oracle - zobaczymy.
Komentarze:
Redakcja Computerworld nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
SakamaIP: 62.121.96.12120-06-2009, 14:05
Autor moze miec opinie oczywiscie taka, jaka chce, jednak - z calym szacunkiem, to ze Polska krajem w odroznieniu od takiej Szwecji, tolerancyjnym i otwartym nie jest, nie znaczy to, ze powinno podejscie Polackie byc uznawane na swiecie.
Brzydota- rzecz gustu.
Sukces ikei jest niewatpliwy- i szacuneczek dla wlasciciela tej firmy.
Autorowi- polecam postudiowanie sztuki, i wiele wyjazdow za granice, w celu poszerzenia horyzontow.

pozdr.

RufusIP: 77.79.228.10228-04-2009, 12:54
@ Jakub Chabik

Podpisuje sie obiema rękami pod lean consumption ale z tym 12 punktowym procesem kupowania łóżeczka to Pan przesadził.

Mam 1 Juniora, ma 10 miesiecy, takze wszelkie kulkowo, hot-dogowe atrakcje odpadły. Łozeczko kupilem sam, zajelo mi to 30 minut łacznie z telefonem do przyjeciala i wrzuceniem do samochodu. Przy pomocy 1 puszki piwa Żywiec złożylem łózeczke w kolejne 30 minut, odpuscilem lakierowanie, takze wszystkie atrakcje z przygotowaniem miejsca i sprzataniem odpadły.

Przy okazji moja zona nakręciła zabawny (jej zdaniem) film jak sie z tym męcze :-)




Jakub ChabikIP: 213.158.196.11427-04-2009, 23:12
@Rufus

Jasne, że o gustach się nie dyskutuje, więc zostawmy estetykę. Pozostańmy przy kwestii kosztu. Patrzę na zakupy przez pryzmat jakiegoś TCO zakupowego. Koszt zakupu łóżka dla dziecka w polskim sklepie wynosi X zł + 50 zł za transport i wniesienie - i mebel jest gotowy do użytku. Koszt zakupu tego samego mebla w IKEI to:

- przeczołganie przez wszystkie kuchnie i pokoje dziecinne - godzina
- pół godziny w kulkach, bo dzieci przecież nie odpuszczą
- pół godziny w kolejce po hot doga za 1 zł, bo dzieci - jak wyżej - nie odpuszczą
- dziesięć minut pakowania wielkiego i nieporęcznego pudła do samochodu
- 15 minut na szukanie sąsiada, żeby pomógł to wnieść na trzecie piętro
- godzina na składanie
- deski są nieheblowane, więc godzina na wyprawę do OBI po lakier
- 14,99 za lakier
- godzina na wykładanie pokoju gazetami, żeby można było pomalować
- pół godziny malowania
- pól godziny sprzątania po malowaniu
- cały wieczór dziecka na głowie, bo nie może mieszkać w pokoju w którym się suszy polakierowane łóżko z IKEI

...i mam to samo.

Podsumowując: wydałem X zł + 14,99 za lakier + 20 za benzynę na dwa wyjazdy + gazeta + hot dog. Zużyłem 5,5 godziny. Zostało mi 3/4 niezuzytej puszki lakieru oraz brudne gazety. I to ma być atrakcyjna oferta? I to ma być ochrona środowiska naturalnego? Wolne żarty, to zwykłe robienie z ludzi idiotów.

Polecam hasło "lean consumption".

Kuba TatarkiewiczIP: 76.88.101.21727-04-2009, 16:17
Miło dowiedzieć się, że funkcjonuję jako symbol wyznawcy "religijnego" marketingu Apple (rzeczywiście, robiłem go kiedyś, pracując dla tej firmy). Nb. marketing ów wymyśliła m.in. Polka, pani Joanna Hoffman. Warto wiedzieć, że IKEA miała w ofercie polskie produkty (słynne gierkowskie Kontiki). Nie rozumiem niestety religijnego fanatyzmu w krytyce żadnej firmy...

RufusIP: 77.79.228.10227-04-2009, 13:21
@1 O gustach sie nie dyskutuje. Nie zachwycam sie wszystkim jak leci z IKEI ale moim zdaniem niektóre formy są piekne w swojej prostocie.

@2 Taki jest ich model biznesowy - dzieki temu ich produkty są relatywnie tanie. Jasne, ze mozna spytac czemu jakas pierdołka, ktorej wytworzenie kosztuje 7 zł kosztuje 19.99 ale czesto trudno znalesc tanszy odpowiednik. W ten weekend potrzebowalem kupic wielkie donice pod tuje - obiechalem wszystkie wieksze markety typu Leroy i Castorama i wrócilem do IKEI - tam byly najtansze.

@3 No pewnie, ze tak tylko co w tym dziwnego. Jestem przekonany, ze Szwedzi maja to doskonlae przemyslane tak, zeby do koszyka przy okazji kupna szklanek wpadlo pare innych drobizagów. Gdyby Pan zarządzal sklepem robil by Pan dokładnie tak samo.

@4 Proponuje cos na uspokojnie, sa lepsze rzeczy do irytowania sie :-)

@5 Nie pracuje w IKEI ani nie mam udziałow w firmie ale pamietem, ze urzadzajac pierwsze mieszkanie bylem czestym gosciem w IKEI i własnie atmosfera i charakter sklepu wspominam pozytywnie. To co utkwilo mi w pamieci to kompetencja pracowników bez wzgledu na dział - gdy zadalem pytanie osobie, z ktoregokolwiek działu/obszaru sklepu umial mi odpowieziec a nie bylem odsyłany w nieskonczonosc. Druga kwestia to reklamacje - jeszcze nigdzie nie trafilem na firme gdzie reklamacji dokonuje sie w tek bezstresowy dla klienta sposob. Tak oczywiscie wymienimy lub zwrócimy pieniadze - jesli bedzie Pan czekal Pan dluzej niz 15 minut - fundujemy kawe. Tak powinno byc wszedzie.

Moim skromnym zdaniem porownainie marketingu "religijnego" Appla ze swoimi wyznawcami vide Mr Kuba T. do stylu i marketingu IKEI jest nietrafne. Szwedzi maja obsesje na punkcie funkcjonalności, uzyteczności, prostoty obsługi, przyjaznosci sklepu dla rodzin z dziecmi.......i mi sie to podoba.

Smok1IP: 87.239.216.1927-04-2009, 00:56
Hmm... trochę tak, a trochę nie. Parę lat temu postanowiłem kupić sobie porządne coś, na czym stać będzie komputer. Stacjonarne pudło stać miało pod tym czymś, ale klawiatura, mysza i 17 calowy CRT - na górze. Sklepy komputerowe pełne były "biurek komputerowych", charakteryzujących się tym, że przeciętny Kowalski oglądający w domu onet będzie może zachwycony, ale deweloper po 8 godzinach pracy dostanie zwyrodnienia stawów. Wybór padł na stoły. Oczywiście sensownie wyglądającego prostego stołu w polskich sklepach meblowych kupić się nie dało. "Fornirowany panie" powiedział sprzedawca z petem w ustach, stukając w kosztujący 800 PLN paskudny stół. W Ikei nabyłem blat plus komplet czterech metalowych nóg za jedyne 160 PLN i stół ten służy mi do dziś. Że jest brzydki? No trudno...
Ikea ma paskudny styl, ale jeśli chce się urządzić praktyczne mieszkanie (a ma się sporo rzeczy), to tylko Ikea lub meble na wymiar pozostają. Wszelkiego rodzaju salony meblowe proponują w swych katalogach wystudiowane kanapy i niskie stoliki pasujące do wielkiego salonu z jednym małym regałem...
Myślę, że dopóki nie pojawią się u nas na masową skalę małe, tanie i praktyczne meble, Ikea święcić będzie tryumfy...
Liczba zatwierdzonych komentarzy: 6      dodaj swój komentarz  

Korzystanie z serwisu Bywalec Computerworld jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na następujące warunki obsługi. Regulamin korzystania z serwisu. Serwis realizuje wytyczne ASME oraz uzupełnienia IDG dotyczące zasad publikacji w mediach elektronicznych.
© copyright 2010 IDG Poland SA
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel. (+48 22) 321 78 00  fax (+48 22) 321 78 88