28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7
styczeń luty marzec
kwiecień maj czerwiec
lipiec [sierpień]
wrzesień październik
listopad grudzień
Chłopaki lubią długą lufę
Wpis z dnia: 2008-07-10, z godziny: 20:31
Na zaprzyjaźninym blogu Bartosz Górczyński pisze o swoich wrażeniach z wystąpienia gen. Polki na Forum HelpDesk. Przyznam, że i mnie na początku udzieliła się fascynacja generałem. Ale zaraz potem skonfrontowałem to, co usłyszałem podczas jego wystąpienia z tym, co wiem od moich znajomych, którzy w wojsku służyli albo tam pracują (jako kadra zawodowa). Polko mówi o przywództwie, zaufaniu, wzajemnym wspieraniu się ('who needs a hand?'), odpowiedzialności za innych, zespołowym wysiłku i budowaniu atmosfery. Moi znajomi mówią o bezwzględnym posłuszeństwie, nepotyźmie, korupcji, zasadzie 'bierny, mierny, ale wierny', klikach i koteriach, awansach znikąd i powszechnym szabrowaniu państwowego majątku.

Widać, w innym wojsku służy gen. Polko, w innym oni.

Ci sami informatycy i menedżerowie, którzy dzisiaj słuchają generała z otwartymi ustami, a potem latają z paintballowym markerem po polu i strzelają się w ruinach, żeby poczuć odrobinę adrenalinki, we właściwym czasie zrobili wszystko, żeby od wojska się wymigać. Gubili książeczki wojskowe, mieszkali w innym miejscu niż mieli meldunek, prowadzili przez lata lewe kartoteki na oddziałach szpitalnych - wszystko po to, by uniknąć rzekomej "męskiej przygody". Czy to na pewno konsekwentne?

Z całym szacunkiem dla Polki, on i jego świat wydają mi się raczej zjawiskiem z gatunku rzeczywistości medialnej niż opisem wojskowej codzienności. Natomiast pozostaję pod wrażeniem wrażenia, jakie robi mundur i militarny albo paramilitarny dryl. Widać, wraz z rezygnacją z powszechnego poboru czegoś brakuje dużym chłopcom z dyplomami MBA, trzynastoma certyfikatami technologicznymi oraz IQ powyżej 150.

Potrzebujemy takich legend. Choć ja też ulegam do pewnego stopnia tej fascynacji (patrz załączony obrazek), to jednak moim prywatnym bohaterem nieodmiennie pozostaje menedżer, który śpi na styropianie ze swoimi ludźmi podczas poważnej awarii, a rano wstaje pierwszy i organizuje dla wszystkich ciepłą zupę (widziałem na własne oczy). Albo jeszcze lepiej - taki, który tak zarządza, by awarii nie było.
Komentarze:
Redakcja Computerworld nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
Jakub ChabikIP: 85.219.158.6021-07-2008, 12:33
I jeszcze jedna myśl: czy fakty, że Izrael to z jednej strony kraj, w którym każdy przechodzi przez służbę wojskową, a z drugiej jedno z najbadziej innowacyjnych społeczeństw świata, nie są przypadkiem powiązane?

Jakub ChabikIP: 85.219.158.6017-07-2008, 19:38
To zależy jakiej awarii... jak awaria trwa trzecią dobę, to się śpi na styropianie, na krześle, na glebie albo po prostu na stojąco. Sprawdzone osobiście.

zzIP: 77.114.101.14617-07-2008, 07:02
Podczas awarii nie śpi się, tylko pracuje nad jej usunięciem. Tak zawsze myślałem, ale - przyznaję - IQ mam poniżej 150.
Liczba zatwierdzonych komentarzy: 3      dodaj swój komentarz  

Korzystanie z serwisu Bywalec Computerworld jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na następujące warunki obsługi. Regulamin korzystania z serwisu. Serwis realizuje wytyczne ASME oraz uzupełnienia IDG dotyczące zasad publikacji w mediach elektronicznych.
© copyright 2008 IDG Poland SA
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel. (+48 22) 321 78 00  fax (+48 22) 321 78 88