28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7
styczeń luty marzec
kwiecień maj czerwiec
lipiec [sierpień]
wrzesień październik
listopad grudzień
Wikinomia, czyli jak być trzecią papugą
Wpis z dnia: 2008-06-18, z godziny: 19:03
Znają Państwo kawał o trzech papugach? Przychodzi facet do sklepu z papugami i pyta:

- Chciałem kupić papugę, ile kosztuje o ta?
- Tysiąc złotych.
- Dlaczego aż tyle?
- Bo gada po ludzku.
- Aha, a tamta?
- Dwa tysiące złotych.
- Niemożliwe, a co takiego potrafi?
- Gada po ludzku w trzech językach, a wieczorami układa sonety.
- No, no... a ta trzecia?
- Dwanaście tysięcy.
- Rany Boskie, to co ona musi umieć?!
- Nie wiem. Ale tamte dwie mówią do niej "szefie".

Zawsze uważałem, że znacznie istotniejsze od uczestniczenia w dyskusji jest decydowanie o aktualnym temacie rozmowy oraz w jaki sposób dyskusja będzie prowadzona. Stosunkowo dawno odkryłem, że zawód informatyka i image "znającego się na technologii" daje mi sporo kontroli nad tym, jakie treści będą docierać do mojego otoczenia (nie tylko najbliższych, ale i dalszych: znajomych, współpracowników, sąsiadów, dalszej rodziny). Wydaje się, że owo zjawisko dostrzegli wreszcie i ekonomiści oraz publicyści, czego jasnym dowodem jest artykuł (wywiad) "Nowa generacja pracowników, czyli dozwolone do lat 30". Dodatkowo, tekst zawiera pochwałę pokolenia poniżej 30-tego roku życia, co traktuję nieomal jak obrazę, bo - pomimo że jestem solidnie po trzydziestce - to działam i rozumuję w sposób bardzo przypominający ową generację.

Wahadło wychyliło się w drugą stronę. Ci sami ludzie, którzy dziesięć lat temu przekonywali nas, że "IT Doesn't Matter", dzisiaj przekonują, że tak naprawdę wchodzimy w nową, jeszcze nowszą ekonomię, zaś uprzywilejowanymi tej ekonomii będą właśnie technologiczni geekowie. Cisną mi się na usta słowa: a nie mówiłem! Od dawna piszę na tych (tj. Computerworldowych) łamach, że nowoczesne technologie nie tylko zmieniają reguły dotychczasowej gry, ale sprawiają, że gry, w które graliśmy wczoraj, przestają być dla nas ważne dzisiaj, zaś te, które wczoraj nie istniały, dzisiaj decydują o (prawie) wszystkim.

Ciesząc się, że moje dawne tezy się materializują, zastanawiam się tylko, nad czym za cztery lata zaczną myśleć mainstream'owi publicyści, piewcy nowego, jeszcze wspanialszego świata. Żywo mnie to interesuje, bo chciałbym - tak jak do tej pory - pisać dla Czytelników rzeczy, o których inni zaczną pisać parę lat później. Ktoś może mi pomóc podsuwając zestaw tematów, którymi już dziś powinienem się zainteresować?
Komentarze:
Redakcja Computerworld nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
clomIP: 91.94.16.18920-06-2008, 21:48
Przypomina mi się tu powiedzenie, bodajrze Billa Gatesa - twórcy Microsoftu, o tym, że przecenia się znaczenie innowacji (także w obszarze idei) teraz (gdy wychodzą w z labolatoriów na światło dzienne) a niedocenia ich za 10 lat gdy trafiaja do masowego odbiorcy a raczej do jego wyograźni.

Pewnie ten okres się skraca, ale moim zdaniem to skracanie ma swoje granice. Problem tkwi w wyobraźni i to nie jednostek a tak zwanej wyobraźni masowej. Posiada ona pewną inercję i bywa kapryśna.

Trochę nie lubię teorii mówiących że oto od tej pory Swiat będzie poukładany zupełnie inaczej, a kto sie nie załapie na nową fale to nie przetrwa. To taka tabloidalna retoryka sensacji. Życie pokazuje, że zmiany następują ewolucyjnie, często nie według zamysłów ich twórców. A jeśli ktoś utrzymuje "kontakt ze Światem na odpowiednim poziomie" na fali się utrzyma. Ważne żeby ćwiczyć wyobraźnię

Futurologia to ryzykowne,acz przyznam,fascynujące zajęcie.

Jakub ChabikIP: 193.138.110.13820-06-2008, 09:33
@kenka

"Długi ogon" to się nazywa - tylko dotąd używane było w nieco innym pojęciu. Bardzo fajne porównanie :)

@Kuba T.
Carr to taka Doda świata informatyki; wiedziałem to już wtedy, kiedy napisał "IT Doesn''t Matter". Problem nie polega na tym, że on pisze, tylko jak szeroko jego tezy są dyskutowane.

Z nami, Panie Kubo, problem polega na tym, że uprawiamy dziedzinę, o której Carrowie tego świata piszą - w inny sposób, ale zawsze "tymi ręcami". Tezy o tym, że coś się dzieje albo że się nie dzieje filtrujemy przez bezpośrednie doświadczenie - stąd też sceptycyzm.

kenkaIP: 213.76.106.4820-06-2008, 08:45
A może to jest z rozwijaniem funkcji w szereg Taylora. Im więcej wyrazów obliczymy, tym dokładniejszy mamy wynik. Może nowe technologie są kolejnymi wyrazami szeregu, które co do wartości bezwzględnej są mniejsze od poprzedników, ale w naszej dokładności są zauważalne?

Kuba TatarkiewiczIP: 66.74.197.5919-06-2008, 15:38
Panie Jakubie,

Radzę przeczytać komentarze na Amazonie:

http://www.amazon.com/Big-Switch-Rewiring-Edison-Google/dp/0393062287/ref=pd_bbs_sr_1?ie=UTF8&s=books&qid=1213882301&sr=8-1

a także zajrzeć tamże do książki - teza Carra jest chyba inna, niż to co Pan sugeruje... Szkoda było mi kilkunastu dolarów na tę książkę. Wystarczy artykuł tego samego autora:

HTTP://www.theatlantic.com/doc/200807/google

Z pozdrowieniami,

Kuba Tatarkiewicz
Liczba zatwierdzonych komentarzy: 4      dodaj swój komentarz  

Korzystanie z serwisu Bywalec Computerworld jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na następujące warunki obsługi. Regulamin korzystania z serwisu. Serwis realizuje wytyczne ASME oraz uzupełnienia IDG dotyczące zasad publikacji w mediach elektronicznych.
© copyright 2008 IDG Poland SA
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel. (+48 22) 321 78 00  fax (+48 22) 321 78 88