Ostatnie 20 wpisów...
|
Ach, te schematy - dyskusja
Wpis z dnia: 2008-06-04, z godziny: 20:16
Po felietonie "Ach, te schematy!" bardzo ciekawy list skierowała do mnie Czytelniczka. Ponieważ w toku wymiany korespondencji zgodziła się na upublicznienie naszej dyskusji na blogu, pozwalam sobie przytoczyć ją po niewielkich zmianach i zachęcić do lektury.
Dzień Dobry, Czuję się trochę jak konsola Linuksa, której, jeśli komenda się podoba, to wszystko po cichu zrobi i nie wyświetla żadnych potwierdzeń, ale jeśli coś nie tak, to od razu wyświetla skargi,wnioski i zażalenia. Zawsze z przyjemnością czytam Pana felietony w "Computerworld"zie, jednak ostatnio smutek mnie ogarnął... Proponuje Pan utrzymanie "obiektywnych" metod oceny matury z polskiego w obecnej wersji w postaci osławionego "klucza", którego konstrukcja jest wielką tajemnicą przed każdą maturą. Cały problem polega na tym, że obiektywnie można zmierzyć ilość błędów ortograficznych, w pewnym przybliżeniu można obiektywnie wyłapać błędy gramatyczne, ale juz problem fantazji, stylu, zwięzłości - to już są rzeczy niestety nieobiektywne. Matura pisemna z języka polskiego w założeniu powinna wykazać, że człowiek potrafi napisać z sensem na zadany temat w ciągu zadanego czasu. Za dawnych czasów - chyba i Pan tego doświadczył, sądząc po zdjęciu w CW - było kilka różnych tematów do wyboru, mniej lub bardziej związanych z lekturami szkolnymi. Nie wyobrażam sobie kiedyś rwania włosów na głowach maturzystów, nauczycieli i polityków sprawą, czy jakaś pani spała, czy tylko marzyła, bez spania i jak to wpłynie na wyniki matur w tysiącach szkół. Czuję się kompetentna, bo zawsze wojowałam z poetami, którzy coś chcieli powiedzieć, a ja za grosz nie miałam do tego serca, a stopnia z polskiego nie miałam poniżej dobrego tylko dlatego, że nie chciano mi paskudzić świadectwa. Po prostu kompletnie fizyczna byłam, czyli klasa matematyczno-fizyczna w komunistycznym ogólniaku. To tak, jak słynne testy IQ: do pewnego stopnia pokazują zdolność kojarzenia obrazkowego i wnioskowania, chociaż to okazuje się uwarunkowane kulturowo. Podobno jak się pokaże Europejczykowi i Chińczykowi obrazki krowy, psa, łąki i piłki i poprosi się o podanie które obrazki mają coś ze sobą wspólnego, to podobno większość Europejczyków powiąże krowę z psem a łąkę i piłkę zostawią niepowiązane, to okazuje się, że Chińczyk powiąże krowę z łąką a psa i piłkę zostawią... Czy rozwiązanie kilkuset takich testów w celu poprawy IQ przydało komukolwiek rozumu? Śmiem twierdzić, że nie. Na dodatek typowe testy IQ nie pokazują takiego istotnego szczegółu inteligencji, jak kreatywność. A jeśli chodzi o przywrócenie matury z matematyki dla wszystkich, to ja jestem za. I jestem za usunięciem grafów i rachunku zbiorów z podstawówki i za przywróceniem komunistycznych lub może nawet sanacyjnych zadań z treścią... I jestem za przywróceniem egzaminów wstępnych na uczelnie, tak, aby zdawane przedmioty na maturze nie były wyrokiem na dalsze życie. Ja na przykład już miałam papiery na politechnice, ale wybrałam sobie biologię do zdawania na maturze. Taką miałam fantazję i w niczym mi ona nie przeszkodziła. Teraz biedne dzieciaki tego nie mogą zrobić i wciska im się kit o wolności w odróżnieniu od komunistycznego zniewolenia. Pozdrowienia :-) Basia A oto moja odpowiedź: Pani Basiu, Zrobię dwa kroki wstecz w stosunku do tego, co napisała Pani poniżej. Wyjdę od tego, co w Polsce aktualnie jest diagnozowane jako "pięta achillesowa" naszej edukacji: a więc czytania ze zrozumieniem i jasnego pisania - a bardzo wyraźnie pokazują to kolejne badania i raporty PISA. O jakiej funkcji matury mówimy? Inne jest znaczenie tamtej matury, a inne tej, bo inne są okoliczności edukacyjne. Tamta była, przypomnę, oceniana przez nauczyciela prowadzącego osobę zdającą, który - chcąc niechcąc - oceniał nie tylko rozprawkę, ale całą pracę ucznia. Ocena z takiem matury była w dużej mierze wypadkową obu "ocen cząstkowych". I druga okoliczność - wtedy maturę zdawało jakieś 30% populacji z danego rocznika, w tej chwili - jakieś 80%, czyli wszyscy - poza skończonym debilami, skończonymi nieukami i pokrzywdzonymi przez los (np. dziećmi niepełnosprawnymi). To, co wtedy było racjonale dla Pani i dla mnie (prawidłowo Pani interpretuje mój wiek, maturę zdawałem jeszcze komunistyczną, choć już bez samego komunizmum czyli przedmiotu pt. wiedza o społeczeństwie), nie byłoby racjonalne w dzisiejszych okolicznościach. Z tych 80% - proszę mi wierzyć, bo bazuję swoje zdanie na opinii Mamy, emerytowanej polonistki - nie więcej niż 1/8 byłaby w stanie napisać rozprawkę na dany temat obszerną, z sensem i przy okazji wykazałoby się umiejętnościami językowymi. Kolejna 1/8 napisałaby rozprawkę albo głęboką, albo z sensem, albo poprawnie językowo - ale nie choćby dwie z tych rzeczy. 2/8 napisałoby odtwórczo, bez sensu albo nieporadnie. Reszta - nie napisałaby wcale. Cudów nie ma - ani nauczyciele nie są lepsi niż byli, ani dzieci bystrzejsze, ani metody edukacyjne nie są nowocześniejsze. Szkoła średnia nie ma dzisiaj wychować Słowackich i Norwidów; nie ma nawet wychować takich rzemieślników słowa, jak choćby niżej podpisany. Ma wychować masy pracowników podstawowych - operatorów call center, fakturzystek, przedstawicieli handlowych, policjantów, itd. Kadrę średnią maja wychować coraz bardziej zdemokratyzowane studia - i na np. polonistyce jest miejsce na to, co widzi Pani jako atut tej starej, "naszej" matury. Mówiąc dosadnie: geniusz literacki i tak "prześlizgnie się" przez zbanalizowaną maturę z kluczem, ale masie przeciętnych uczniów pozwoli ona w miarę sprawnie funkcjonować we współczesnym świecie. A widziała Pani ten osławiony klucz albo rozmawiała Pani z egzaminatorami-polonistami, którzy oceniają według niego? Bo ja tak - moja Mama mówi, że klucz nie jest "leksykalny", tylko raczej "tematyczny" i główna jego zaleta to pomoc w sprawdzeniu, czy praca w ogóle jest na temat. Nawiasem mówiąc, mogę się założyć, że mało który z tuzów humanizmu, którzy podpisali się pod listem, zapoznał się z tematem. Dla nich podpisanie listu otwartego to głównie świetna okazja do zaznaczenia swojego nazwiska w tzw. towarzystwie oraz przypomnienia opinii publicznej o swoim istnieniu. Cóż im zostało, skoro światowa humanistyka od dawna już o polskich naukowcach zapomniała, bo publikują głównie w Zeszytach Naukowych Pcimia Dolnego i liczba cytowań ich prac wynosi zero, słownie zero. Nic dziwnego, z całego ich dorobku naukowego największy "impact factor" ma list otwarty do gazety codziennej. Pisząc o egzaminach wstępnych i maturze patrzy Pani bardzo mocno z własnego punktu widzenia - czyli osoby, która jeden i drugi egzamin zdała dostając się tam, gdzie Pani planowała. Ja także do nich należę - i też pozwoliłem sobie na pewną fanaberię, bo nie zdawałem matematyki pisemnej, tylko angielski (byłem na mat-fizie z poszerzony angielskim). Ale znam ludzi, którym któryś egzamin nie poszedł tak, jak planowali. Mają - uzasadniony moim zdaniem - żal, że w sytuacji, gdy jest takie natężenie egzaminów w krótkim czasie, a wymagania się różnią, nie sposób przygotować się dobrze do wszystkich. Dodatkowo, na kierunkach innych niż ścisłe i techniczne, a szczególnie na prawie i architekturze, egzamin wstępny był znakomitym sposobem na promocję "krewnych i znajomych królika" oraz areną rozmaitych zachować korupcyjnych - na mojej uczeni krążyły legendy o tym, że nowego cinquecento jednego z profesorów, które pojawiło się zaraz po egzaminach, ochrzczono mianem "Dar Młodzieży". Wydaje mi się więc, że przy jednolitej w skali całego kraju i obiektywnie przeprowadzonej (w sposób anonimowy, poza szkołami) maturze połączenie dwóch egzaminów jest racjonalne. Zresztą, problem na razie jest tylko teoretyczny - uczelnie w tej chwili z czysto demograficznych powodów przyjmują absolutnie wszystkich (choc nie na absolutnie wszystkie kierunki). Jeszcze raz dziękuję za list i pozdrawiam serdecznie, Jakub Chabik A na deser informacja z tzw. pierwszej ręki, czyli od doświadczonej egzaminatorki, która poprawiała matury z polskiego: Klucz jest w porządku, ale w tym roku tematy były bez sensu. Ktoś na siłę próbował być oryginalny no i teraz prace są od sasa do lasa. Nie wiadomo jak je oceniać. Komentarze:
Redakcja Computerworld nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
Ten wpis nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy...
|
| Korzystanie z serwisu Bywalec Computerworld jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na następujące warunki obsługi. Regulamin korzystania z serwisu. Serwis realizuje wytyczne ASME oraz uzupełnienia IDG dotyczące zasad publikacji w mediach elektronicznych. | ||
|
© copyright 2008 IDG Poland SA 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel. (+48 22) 321 78 00 fax (+48 22) 321 78 88 |
|