Ostatnie 20 wpisów...
|
Dziesięć lat i nic
Wpis z dnia: 2008-05-22, z godziny: 18:13
Co prawda dzisiaj Boże Ciało, ale naszło mnie na pisanie zupełnie o innym święcie - Wszystkich Świętych. A dokładniej mówiąc - o amerykańskim Halloween sprzed dziesięciu lat, kiedy na światło dzienne wypłynęły tzw. Microsoft Halloween Documents.
Ich uważna lektura zostawia mnie z dwoma przekonaniami. Z jednej strony, czegoś ciekawego, nowego dowiedziałem się o informatykach. Myślę w szczególności o autorze zasadniczych dwóch, człowieku nazwiskiem Vinod Valloppilil. Z jednej strony widać znakomitą znajomość tematu oraz duży intelektualny format człowieka; z drugiej, skrajny profesjonalizm zahaczający o cynizm. Strategia walki, bezosobowa, chłodna, to nic innego jak strategia zatrzymania a przynajmniej spowolnienia postępu techniczngo w informatyce. Jak bardzo amoralny (uwaga, nie napisałem "niemoralny", bo to sygnalizowałoby posiadanie moralności, tylko negatywnej, "amoralny" rozumiem jako "niestosujący moralności jako kryterium wyboru") musi być człowiek, który beznamiętnie pisze rekomendacje sprowadzające się do zduszenia innowacyjności tysięcy jego kolegów po fachu w imię interesów korporacji? Druga konstatacja to taka, że oba środowiska są w podobnym miejscu, co dziesięć lat temu. Microsoft nadal jest największym producentem oprogramowania. Aktualnie stara się tak naprawdę nadrobić strategiczne zaniedbania, zmieniając się z the software company w the software service company, ale w gruncie rzeczy nadal dominuje tylko tam, gdzie dominował: na biurkach. Jego wysiłki, by zdominować lukratywny runek serwerowy, na razie przynoszą umiarkowane rezultaty: Microsoft jest silny, ale nie tak bardzo, jak na rynku destkop. Linux natomiast, tak jak 10 lat temu, pozostaje platformą systemową dla serwerów. Stabilny, bezpieczny i skalowalny jest na pewno dojrzałym systemem operacyjnym, stosowanym przez niemal wszystkie poważne organizacje. Ale nie zawojował jak dotąd użytkowników indywidualnych - lepiej idzie już Apple. Mówiąc ogólniej - open source stanowi realną alternatywę dla oprogramownia komercyjnego w wielu dziedzinach (a w niektórych - ewidentnie przerosło oprogramowanie komercyjne), ale nadal nie stanowi odpowiedzi na wszystkie pytania. Kolejne rozpoczynające się spektakularnie, a potem po cichu dogorywające projekty Wielkiej Migracji są tego najlepszym dowodem. Specjaliści mówią, że prawdziwa bitwa rozegra się teraz - kiedy Microsoft Live zderzy się z nową platformą Google, zaś jej areną będą urządzenia mobilne. Nie mam zdania; pażywiom, uwidim. Jaki jest więc długofalowy efekt całego zamieszania wywolanego przez Halloween Documents poza większą dbałością Microsoftu o szczelność swojej poczty elektronicznej i obnażeniem mechanizmu embrace, extend, extinguish? Ktoś może mnie oświecić? Komentarze:
Redakcja Computerworld nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
Ten wpis nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy...
|
| Korzystanie z serwisu Bywalec Computerworld jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na następujące warunki obsługi. Regulamin korzystania z serwisu. Serwis realizuje wytyczne ASME oraz uzupełnienia IDG dotyczące zasad publikacji w mediach elektronicznych. | ||
|
© copyright 2008 IDG Poland SA 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel. (+48 22) 321 78 00 fax (+48 22) 321 78 88 |
|